medycyna zna takie przypadki…

czyli…

…nic śmiesznego Lipiec 30, 2008

Zaszufladkowany do: BabyBoom — międzysłowami @ 2:12 pm

Od 17 lipca 2008 Mikołaj raczkuje. Zaczął na Zalesiu…
Jest to powód do dumy, bo oznacza że dziecko jest jak najbardziej zdrowe i prawidłowo się rozwija… No ale…
Pytam się znajomych mam czy to ja jestem tak niezorganizowana czy faktycznie jak Niuńki raczkują nic się nie da zrobić. Otóż podobno jest już pozamiatane.
Myślałam że jak na kreskówkach pokazują że dzieci raczkują to żart. To jednak nie żart tylko rzeczywistość. Nie wyobrazałam sobie że moje dziecko prędkością dorówna kotu zwłaszcza jak go goni. Kot ma jednak lepszą przyczepność a Dzidziulowi łapy się rozłażą i dziś centralnie na czole gości siniak.
Rozpracowane w domu mam:
- otwierania szuflad
- otwierania szafek
- zrobione zostały w niektórych szafkach porządki
- dziecko zatrzaskuje mi drzwi przed nosem
….no i koniec pisania…Niunio wstał..

jak mi się uda napiszę co przede mną czyli wczorajsze wyczyny 3-letniej córki moich znajomych…

 

Seks tuczy? Lipiec 2, 2008

Zaszufladkowany do: Wstrząs mózgu — międzysłowami @ 8:41 pm

Gdy wymienia się zalety uprawiania seksu, zwykle wspomina się o spalanych wtedy kaloriach. Według niektórych badaczy erotyczne igraszki mogą jednak prowadzić do zwiększenia wagi.

Za opisywany efekt należy obwiniać jeden z hormonów płciowych – prolaktynę (PRL). Stymuluje ona laktację u kobiet, odpowiada też za miłość ojcowską.

Jej poziom wzrasta po akcie seksualnym, zwłaszcza jeśli zakończył się on orgazmem – zarówno u kobiet, jak i mężczyzn. Chronicznie podwyższone stężenie prolaktyny, tzw. hiperprolaktynemia, zostało powiązane z tendencją do tycia. Uważa się też, że przybieranie przez panów na wadze w czasie, gdy ich partnerka jest w ciąży, również jest powodowane przez wzrost poziomu prolaktyny.

Łącząc w całość tych kilka faktów, Ritesh Menezes z Wydziału Medycyny Sądowej i Toksykologii Kasturba Medical College w Mangalore stwierdził, że “nasilona aktywność seksualna może być czynnikiem sprawczym zwiększenia wagi ciała”. Stwierdzenie wywołało burzę w środowisku.

Nie zgadza się z nim Stuart Brody, który odkrył zjawisko wzrostu stężenia prolaktyny po stosunku. Uważa on, że istnieje tylko pozytywny wpływ częstotliwości stosunków waginalnych na sylwetkę (im więcej, tym lepsza). Nie ma zaś mowy o przyczynianiu się seksu do nadwagi.

Brody wcześniej przeprowadzał eksperymenty potwierdzające tę tezę. Ze 120 pań, te, które częściej uprawiały seks, były szczuplejsze od pozostałych. Według Brody’ego, błędem jest porównywanie patologicznie wysokiego poziomu prolaktyny charakterystycznego dla hiperprolaktynemii z normalnym skokiem stężenia tego hormonu po uprawianiu seksu. Zdaniem Brody’ego, rozumując w ten sposób, można by porównywać ze sobą tętno podwyższone wskutek uprawiania sportu z nieprawidłowym tętnem spoczynkowym.

Anna Błońska
——————————————————————————————-
źródło: www.interia.pl

 

A, B, C, D, E… Lipiec 2, 2008

Zaszufladkowany do: Wywody i Rozwody — międzysłowami @ 8:00 am

…czyli

po raz n-ty przekonałam się że jak się czegoś nie ma to chce sie to mieć a jak się ma to czasem nie bywa się zadowolonym.

najczęściej kupując biustonosz Panie wybierają jakieś hiper- diper powiększające miseczki wkładki itd. itp..
moje przerażenie przy zakupie biustonosza było odwrotnie proporcjonalne do westchnień Pań w sklepie, że ja dopalaczy to raczej nie potrzebuję.

Miseczka D. Masakra.
Dobrze że w alfabecie jeszcze tyle liter.

 

rzep Czerwiec 30, 2008

Zaszufladkowany do: Dla Ciała — międzysłowami @ 5:44 am

Od jakiegoś czasu bardzo natrętnie łazi za mną taki oto dzwięk. Zapoznana zawsze byłam z opcją remix’u aż tu nagle trafiłam na oryginał.
Remix to dla mnie wspaniał łazienka z ogromną wanną, a w niej aromatyczna kąpiel z jakimiś pachnidłami, kieliszek czerwonego wina i dobra ksiażka…a w koło cisza spokój i pusto w głowie bez żadnych wywodów i natrętnych myśli…

myslę że to za jakieś 30 lat…
jak wszystko pójdzie dobrze…

 

NDT-Bobath Czerwiec 26, 2008

Zaszufladkowany do: BabyBoom — międzysłowami @ 7:23 pm

I oto pod koniec 9 miesiąca kiedy wreszcie opadły emocje dotyczące mojej osoby nadszedł wielkopomny dzień dla dzidziusia, który idąc własnym torem rozwojowym nieco z niego zboczył. Niunio ma mięśnie grzbietu jak Otylia Jędrzejczak ale reszta mięśni nie specjalnie garnie się do takich samych osiągów i dziś aerobikowaliśmy dzidziusia co by wreszcie chwycił, że samodzielność również w poruszaniu się jest fajna.
Oczywiście odczuwam i wyrzucam sobie że wcześniej tym nie zainteresowaliśmy się jak chyba każdy normalny zdrowy rodzic. Moje wyrzuty sumienia napotkały jednak opór ze strony pani Rehabilitant, która oglądając chęć Mikołaja stwierdziła że po ok. miesiącu będzie po sprawie.
Muszę powiedzieć że w pierwszej fazie po ćwiczeniach Niunio padł i zasnał. W drugiej dostał nadludzkiego szfungu i nie mogłam założyć mu pieluchy po kręcił się z prędkością turbiny, zabrał mi sudocrem i rozsmarował go po pilocie, a położony do łóżeczka dalej rotował i przemieszczał się we wszystkich kierunkach na jakie pozwalała mu ograniczona ( w tym wypadku na szczęście) przestrzeń łóżeczka. Dziś po raz pierwszy dosłownie rzuciłam się aby uratować moje dziecię któremu ułamek sekundy zajęło obrócenie i przemieszczenie się z głębi sofy na jej brzeg i obserwowanie jak daleko upadł wyrzucony pilot.

No i sukcesy.
Gryziemy wszystko więc już nic nie miksujemy prócz twardego mięcha i…pijemy z kubeczka takiego zwykłego najzwyklejszego i przy tym nie odżywiamy się szkłem lub porcelaną.
Niezwykłe jest natomiast dla mnie ile on potrafi zjeść: 3 chochle takiej gęstej zupy a za 3 godz. zjadł całego banana zapieczonego z cynamonem.
Żałuję że tak mało czasu mam na tego bloga. Niby pracuję przy komputerze ale jednak nie zagladam tu tak często jak bym chciała.

Właśnie dochodzi mnie zapach chleba… piekę sama!

 

sprostowanie Czerwiec 12, 2008

Zaszufladkowany do: ZDiK czyli podróże małe i duże — międzysłowami @ 12:16 pm

Odkryłam że mój ukochany wrocławski ZDiK to już nie ZDiK!!

Teraz to ZDiUM.

Jak zwał tak zwał.
Prócz nazwy nic się nie zmieniło.

 

postępy Czerwiec 12, 2008

Zaszufladkowany do: BabyBoom — międzysłowami @ 11:57 am

lista postępów stale się wydłuża, aż żal że wszystkich nie notuję ale…:
- 17 kwietnia pierwszy samodzielny (prawie) obrazek

-25 kwietnia Mikołaj świadomie i samodzielnie wyciąga rączki żeby go zabrać

-10 czerwca samodzielnie siedzimy w kąpieli (wreszcie!!)

A najpiękniejsze uśmiechy i tak zawsze otrzymuje kot. Bez wzajemności.

 

lato Czerwiec 12, 2008

Zaszufladkowany do: Wywody i Rozwody — międzysłowami @ 11:03 am

Nadchodzi wielkimi krokami tzw. sezon ogórkowy. Niedługo w mediach będą mnożyć się wiadomości o biedronkach gigantach pożerających wszystko a już teraz trwa skomasowana kampania mająca na celu za pomocą cud-miód preparatów wydobyć i podkreślić wszelakie atrybuty z naszego ciała a pozbyć się np. spędzającego nam sen z powiek (lub innej części ciała) celulitu.
Choć na takie działania jest już nieco za późno pozostają jedynie spektakularne metody.

Nie wiem dlaczego ale lato nie kojarzy mi się z niczym innym jak właśnie z tym filmikiem…

 

memento mortis Czerwiec 4, 2008

Zaszufladkowany do: Wstrząs mózgu — międzysłowami @ 6:24 pm

czekaliśmy na ten telefon jednocześnie pragnąc aby nigdy, przenigdy nie zadzwonił…
23.05.2008 na zawsze odeszła od nas Olga.
Kochamy Cię! Byłaś właśnie takim Superbohaterem o jakim pisałaś…
Jako Matka jestem w stanie sobie wyobrazić jak cierpiałaś żegnając sie z dziećmi a jednocześnie jak cieszył Cię każdy dzień spędzony z nimi…
Pozostaniesz na zawsze w Naszych sercach.

Powinnam silić się na jakieś górnolotne sformułowania ale tak naprawdę cóż napisać? Że serce pęka? Że myślisz że nie ma sensu brać następnego oddechu i zastanawiasz się nad sensem życia, sprawiedliwością…
NIE MA ODPOWIEDZI DLACZEGO TAK SIĘ DZIEJE
Nie warto też rozważać w takich wypadkach kwestii sprawiedliwości

Udało mi się to chyba najodpowiedniejsze słowo…

Mnie się udało choć w skali tragedii Olgi nie postrzegałam swojej choroby jako miażdżącego przeciwnika…Ludzie na wózku też dają sobie doskonale radę…

Wiedźmie się udało…choć terminy badań wywołują w niej paraliż…

Tak.
Nam udało się.

Dziś odeszła od nas Agata Mróz-Olszewska.

Kończąc ten wpis uważam jednak że nie ma nic gorszego jak patrzeć na śmierć własnego dziecka. Bo tak naprawdę pozostawiając dziecko pozostawiam cząstkę siebie i nadzieję…
Śmierć dziecka na zawsze odbiera część nadziei

 

Dzidziuś zamurowany w lochach Kwiecień 23, 2008

Zaszufladkowany do: BabyBoom — międzysłowami @ 7:21 pm

Hmmm…. zamyśliłam się posępnie. Dawno mnie tu nie było i znowu nic nie umiem zrobić.
Zmiany! Zmiany!! Zmiany!!!

Ja miewam się coraz lepiej. Bóle zniknęły, rana zagojona a teraz ćwiczę z Jadzią. Jadzia to moja rehabilitantka, bezlitosne stworzenie. Nigdy nie myślałam że leżąc na płask i napinając mięśnie można tak się spocić. Ale jakie sukcesy: podnoszę stopę do połowy, potrafię napiąć świadomie prawy pośladek i nawet na kilka chwil mogę zostać z dzidziulkiem i go przytulić!!

Z wiadomych powodów jednak wciąż nie jestem w stanie w 100% zajmować się Mikołajkiem więc jeździ do zawodowej Mamy, która ma 4 dzieci. I tak np. jak są zajęcia plastyczne i dzieci rysują farbami- Mikołaj z ciocią też rysuje. Dziś z kolei Dzidziuś był więźniem i został zamurowany w lochach zamku (cegły stanowiły kołdry i poduszki) w przytulnej celi. Więźniowi chyba się podobało, bo aż zapomniał usnąć po południu w związku z czym kąpieli nie doczekał. Higiena jednak z tego co pamiętam nie była nigdy najmocniejszą stroną ani zamków, a lochów tym bardziej. Teraz chyba coś przeżywa w związku ze zniewoleniem bo się kręci przez sen…

Zębów sztuk 6. Wygląda jak krokodyl i tak też gryzie. Chrupki, jabłko oraz co się napatoczy. Ulubiona zupa- pomidorowa z ryżem. Niedościgniony jest wciąż kot Wąglik, poza zasięgiem rażenia rączek i zębów Dzidziusia…